Aktualności

Supraśl w słowach władyki Jakuba
26.02.2014 serwis cerkiew.pl

Supraśl w słowach władyki Jakuba

Zakończył się kolejny etap wielkiego dzieła odbudowy kompleksu monasterskiego w Supraślu – z końcem 2013 roku zrealizowano projekt „Rewitalizacja części zabytkowych pomieszczeń klasztornych na potrzeby turystyczne – część programowa Akademii Supraskiej (II etap).” W poniedziałek (24.02.2014 r.) dojdzie do poświęcenia i uroczystego otwarcia odrestaurowanych wnętrz. W roku 2014 minie także 30 lat od rozpoczęcia odbudowy cerkwi Zwiastowania po wysadzeniu jej przez hitlerowców 70 lat temu. O życiu monastycznym w Supraślu, odbudowie odzyskanych budynków, dniu dzisiejszym i planach na przyszłość specjalnie dla Prawosławnego Serwisu Internetowego Cerkiew.pl opowiedział Arcybiskup Jakub, zwierzchnik Diecezji Białostocko-Gdańskiej.

Jak wyglądał Wasz pierwszy kontakt z supraskim Monasterem?

To było wtedy, gdy postanowiłem zostać mnichem. Moim marzeniem było zostać mnichem na Świętej Górze Athos. Z tą myślą zwróciłem się do ówczesnego Biskupa Białostockiego i Gdańskiego Sawy, obecnego Metropolity. On pokierował to w nieco inny sposób i zaproponował żebym został mnichem tu, na miejscu. Zaproponował abym pojechał do Supraśla, bo tam właśnie odradzało się życie monastyczne. Ta rozmowa miała miejsce w 1986 roku, a jak wiemy życie monastyczne zaczęło się odradzać w Supraślu dwa lata wcześniej. I wtedy, kiedy pojechałem do Supraśla, pamiętam, że to była niedziela, poszedłem na Liturgię do cerkwi Św. Jana Teologa. Cerkwi Zwiastowania jeszcze nie było, mury zaczęły dopiero piąć się w górę, było ich może metr. Z tego co pamiętam w tym samym dniu swoje spotkanie miało w Supraślu Bractwo. Ówczesny ihumen Miron wiedział, że przyjadę. Spotkaliśmy się. Później, już po tej rozmowie napisałem podanie o przyjęcie do Monasteru. Odpowiedź otrzymałem, dobrze to pamiętam, na samym początku stycznia 1987 roku. Miałem być mnichem supraskim, ale oddelegowanym początkowo do Białegostoku. Przez rok jeszcze pracowałem w poprzednim miejscu pracy zarabiając na utrzymanie i byłem oddelegowany do Domu Biskupiego.

Jak wtedy funkcjonował Monaster?

Cerkiew Św. Jana Teologa była świątynią parafialną. To był dopiero początek odbudowy cerkwi Zwiastowania NMP. A sam Dom Zakonny, jeszcze nie Monaster był na ulicy 3 Maja (wówczas bodajże jeszcze 1 Maja). W zabudowaniach klasztornych mieściła się szkoła rolnicza. Budynek bezpośrednio przyległy do cerkwi Jana Teologa nazywany był „żakiem”, wejście do cerkwi było z zewnątrz, nie od dziedzińca. W budynku na ulicy 3 Maja była mała cerkiewka, w której nabożeństwa odbywały się codziennie. W niedziele, święta i na akafisty we środy chodziliśmy do cerkwi św. Jana Teologa. Było nas wtedy niewielu, mieszkaliśmy tak naprawdę w domu, panowała ciepła, rodzinna atmosfera wśród braci. W międzyczasie jeszcze studiowałem w Zagorsku (obecnie Siergijew Posad).

A jak pamiętacie proces odzyskiwania budynków monasterskich?

Na początku odzyskaliśmy budynek przylegający do cerkwi. Został on poświęcony w 1993 roku, w święto Jana Teologa, przez arcybiskupa Sawę. Po tym zaczęliśmy się powoli przeprowadzać do tego budynku. Jednocześnie trwały starania o odzyskanie pozostałych zabudowań, zajmowanych cały czas przez szkołę rolniczą, poza budynkiem po drugiej stronie dzwonnicy, który stał opustoszały. Tak więc był to de facto teren publiczny, po którym chodzili uczniowie i nauczyciele. Trwała tam jednocześnie odbudowa cerkwi Zwiastowania, ogrodzona oczywiście drewnianym płotem. W roku 1996 odzyskaliśmy wszystkie budynki.

W jakim stanie były te zabudowania? Jakie były Wasze pierwsze odczucia na myśl o ogromie prac jakie trzeba w nie włożyć?

Obiekty były w większości zniszczone i zdewastowane, trzeba było je uporządkować i zabezpieczyć żeby dalej nie popadały w ruinę. W pierwszej kolejności zmieniając pokrycie dachów. Pamiętajmy, że część budynków, szczególnie ta południowa, stała ponad 5 lat kompletnie nieużywana, po opuszczeniu jej przez szkołę a jeszcze przed przekazaniem nam. Mam jeszcze gdzieś film, pożyczyłem wtedy kamerę i nagrałem opłakany stan tych wnętrz. Był tam wcześniej internat. W piwnicy leżały zgniłe ziemniaki i buraki. Stan był opłakany. Mnichów szybko przybywało i żyliśmy nadzieją, że kiedyś budynki wyremontujemy i będą dobrze służyć nie tylko monasterowi .

Jak wyglądała odbudowa samej cerkwi Zwiastowania?

W sam proces budowlany była co prawda zaangażowana firma, ale tak naprawdę wiele robót wykonywaliśmy my, mnisi ale także parafianie, młodzież, pielgrzymi i cała społeczność prawosławna. Bractwo Młodzieży Prawosławnej organizowało nawet międzynarodowe obozy robocze, na które przyjeżdżała młodzież z Niemiec. Z racji swego wykształcenia pomagałem często przy robotach elektrycznych. Ciężarówki, trzeba było ładować i rozładowywać ręcznie, ponieważ wtedy nie wożono cegieł na paletach tak jak teraz. Pamiętajmy, że ściany cerkwi Zwiastowania nie są puste, a w niektórych miejscach mają nawet 1,5 metra grubości. Woziliśmy wtedy cegły z rozbiórek, z pobliskich cegielni. To były inne czasy, często nie było dobrego materiału. Trzeba było wtedy szybko organizować transport, ludzi…

Jak z perspektywy tych 30 lat oceniacie to, co udało się nam, jako społeczności prawosławnej, zrobić w Supraślu?

Udało nam się zrobić naprawdę bardzo dużo. Początkowo cała energia była kierowana w odbudowę cerkwi Zwiastowania, ale po odzyskaniu budynków trzeba było skoncentrować się na ich remontach. Pamiętam, gdy byłem już biskupem wikariuszem i przeorem Klasztoru, jak wieńczyliśmy krzyżem budowę cerkwi Zwiastowania. To był taki radosny moment. Ukazywał, że powoli, ale idziemy do przodu. Że jesteśmy w stanie odtworzyć to prawosławne dziedzictwo sprzed lat i odrodzić w pełni życie monastyczne.

Co z kolei Waszym zdaniem było najtrudniejsze w ciągu tych lat?

Wbrew pozorom wcale nie roboty, bo one zawsze finalnie przynosiły satysfakcję i radość. Źródłem najtrudniejszych chwil zawsze byli ludzie. Na przykład gdy wstawaliśmy rano i na murach widzieliśmy napis „precz z popami!” Albo nagonka części mediów inspirowana przez naszych przeciwników w Supraślu, którzy bardzo nie chcieli aby był tu restytuowany monaster. Ponadto ta cała wołokita z przekazywaniem budynków nie była łatwa, ciągłe zmiany decyzji, odwołania. A później blokowanie projektów i ewentualnych środków na rzecz odbudowy i remontów.

Jakie znaczenie dla Monasteru i społeczności prawosławnej ma Akademia Supraska wraz ze świeżo odrestaurowanymi wnętrzami?

Chciałoby się aby w całym kompleksie budynków żyli, pracowali i modlili się mnisi. Taki zamiar był, jest i będzie. Ale oczywiście nie od nas zależy ilość powołań, więc po to aby wykorzystać optymalnie wszystkie obiekty było kilka koncepcji. Jedną z nich było przeniesienie Seminarium z Warszawy do Supraśla. Inną koncepcją było utworzenie Wydziału Teologicznego Uniwersytetu w Białymstoku w części budynków. Finalnie te dwie wizje nie ziściły się. Postanowiliśmy więc stworzyć tam ośrodek pod nazwą Akademia Supraska, który by w jak najmniejszym stopniu kolidował z funkcjonowaniem Monasteru, a jednocześnie uzupełniał jego funkcje, pracy na zewnątrz. Tak więc podstawowym celem Akademii Supraskiej, która działa w ramach Fundacji OIKONOMOS, jest dzielenie się bogatym dziedzictwem Prawosławia ze wszystkimi, ale także realizowanie różnego rodzaju programów potrzebnych dobremu rozwojowi społeczności lokalnej. Aby można było to robić w pełni profesjonalnie dwukrotnie skorzystaliśmy ze środków Unii Europejskiej. Za ponad 3,5 miliona w latach 2006-2008 stworzyliśmy Dom Pielgrzyma, obecnie otwieramy Część Programową zrealizowaną za niemal 11 mln. Problemem oczywiście był tzw. wkład własny. W pierwszym przypadku wsparła nas cała społeczność prawosławna, dzięki środkom zebranym w ramach Wspólnego Dzieła, którego pomysłodawcą był o. Włodzimierz Misijuk. W drugim – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, głównie w ramach tzw. Promesy Ministra. Dzięki tym dwóm projektom mogliśmy przede wszystkim profesjonalnie wyremontować ponad trzy tysiące metrów kwadratowych powierzchni zabudowań klasztornych.

Czym Waszym zdaniem może być Monaster dla samego miasta Supraśl i jego mieszkańców?

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że zanim powstało miasto przez ponad 200 lat był tu monaster. To monaster daje początek miastu. Przy monasterze początkowo stworzyła się osada. Później przybyli fabrykanci, którzy częściowo korzystali z zabudowań klasztornych. Myślę, że większość turystów przyjeżdżających do Supraśla zjawia się tu nie ze względu na miasto. Większość turystów przyjeżdża tu, żeby zobaczyć Monaster i piękne Muzeum Ikon, które jest oddziałem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Kompleks monasterski – sam monaster, ale też Muzeum Ikon, którego obecność dowodzi tego, że nie próbujemy być zamknięci, tworzyć jakiegoś zamkniętego „getta”, ponieważ od razu po odzyskaniu budynków byliśmy otwarci na ulokowanie tu tej placówki – to przyciąga turystów i pielgrzymów. Miasto musi to sobie uświadomić.

Co jeszcze przed nami? Jakie potrzeby inwestycyjne ma jeszcze Monaster?

Musimy dokończyć to od czego zaczynaliśmy! Przypomnijmy, że zaczynaliśmy od odbudowy, rekonstrukcji cerkwi Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Świątynia została, jeśli chodzi o sam budynek, odbudowana. Jako „obiekt” stoi. Po odzyskaniu budynków cały wysiłek skierowaliśmy na ich remont, także ten finansowy. Teraz próbujemy zdobyć środki na odtworzenie fresków i całego wnętrza cerkwi Zwiastowania. Nie chcemy odtwarzać fresków tylko „z wyglądu zewnętrznego”. Chcemy również wykonać je jeśli nie identyczną, to przynajmniej podobną technologią, która była pierwotnie. To niestety wymaga licznych badań i ekspertyz, które są kosztowne. Na sam koniec zostaje dziedziniec monasteru i parking przed dzwonnicą. Budynki są piękne, wyremontowane, ale sam dziedziniec wymaga odtworzenia, zagospodarowania i dopasowania do całości kompleksu.

Jaka jest Wasza wizja supraskiego Monasteru za następnych 30 lat?

Celem każdego monasteru jest pomoc w realizowaniu osobistego zbawienia mieszkających w nim i wszystkich, którzy tam przychodzą. Chciałoby się aby każdy, kto trafi na teren kompleksu klasztornego, bez względu na to do jakiej instytucji tu działającej przybędzie otrzymał pomoc w dziele swojego zbawienia. Temu może pomóc zarówno modlitwa braci, poznanie Prawosławia i bogactwa spuścizny chrześcijańskiej, ale także ikona. Pamiętajmy, że ikona jest przedmiotem modlitwy. Mimo, że znajduje się obecnie w Muzeum i człowiek idzie zobaczyć ikonę jako dzieło sztuki, to później zastanawia się nad tym kto ją tworzył i dlaczego. Wielu w ten sposób odnalazło wiarę i cel życia. Temu niech służy Monaster Supraski.

Bardzo dziękuję władyko za poświęcony czas.
rozmawiał Mariusz Nikiciuk